Szukasz miejsca na obiad w obcym mieście. Dwie restauracje, ta sama ulica, podobne ceny w karcie za szybą. Do jednej wchodzisz, drugą mijasz. Nie czytasz karty do końca. Patrzysz na światło, na stoliki, na to, czy ktoś w środku siedzi. Decyzja zapada, zanim zdążysz ją uzasadnić.
Twój klient robi dokładnie to samo z Twoją stroną. Otwiera ją w tramwaju albo w kolejce po kawę, patrzy dwie, trzy sekundy i coś mu się w głowie ustawia: „ci wiedzą, co robią“ albo „poszukam dalej“. Cennik, doświadczenie i opinie czyta później, kiedy już wybrał. One tylko potwierdzają wybór.
Dlatego pytanie „po co mi ładna strona, skoro robię dobrą robotę“ ma prostą odpowiedź: ładna strona sprawia, że klient w ogóle dochodzi do miejsca, w którym widać, jak dobrą robotę robisz.
(Jeszcze nie wiesz, czy strona jest Ci w ogóle potrzebna? Zacznij od Facebook vs wizytówka Google vs własna strona. Jeśli już wiesz, czytaj dalej.)
Co daje ładna strona internetowa firmie?
Ładna strona daje klientowi powód, żeby zostać na niej dłużej niż trzy sekundy, a Tobie odbiera wstyd przy podawaniu linku. Klient ocenia firmę po pierwszym ekranie, zanim przeczyta choć jedno zdanie. Jeśli strona wygląda na zadbaną, zakłada, że tak samo zadbana jest robota. Jeśli wygląda na porzuconą, zakłada to samo o firmie i idzie do konkurencji. Ta konkurencja często robi gorszą robotę i po prostu lepiej wygląda.
Cztery rzeczy, które zmieniają się od razu:
- Wyglądasz poważnie obok większej konkurencji. Klient nie widzi, ilu was jest. Widzi stronę. Jednoosobowa firma z dobrą stroną wygląda jak zespół, a duża firma ze stroną z 2014 roku wygląda jak firma, która przestała się starać.
- Bez wstydu podajesz link. Przy poleceniu, na wizytówce, w rozmowie. Wiele osób, które do nas trafiają, przez lata kombinowało, jak nie wysłać adresu własnej strony.
- Strona prowadzi klienta do jednego: kontaktu z Tobą. Ładna strona to taka, na której od razu wiadomo, co kliknąć. Strona The Good Bar przyniosła 144 zapytania w trzy miesiące od startu, bo każdy ekran prowadził do jednego przycisku.
- Działa na telefonie tak samo dobrze jak na komputerze. A to na telefonie ogląda Cię dziś większość klientów, jedną ręką, w pośpiechu.
Ładna strona, czyli jaka?
Nie chodzi o ozdoby. Animowane wejścia, slidery z pięcioma hasłami i wideo w tle robią stronę wolniejszą, a klientowi nie mówią nic. Ładna strona składa się z trzech rzeczy, z których każdą da się sprawdzić w minutę i poprawić w jeden wieczór.
Te same, co na logo2. Zdjęcia
Wyglądają jak Twoja firma3. Układ
Najważniejsze widać pierwsze
1. Te same kolory i ta sama czcionka, co na logo i wizytówce
Klient wpisuje nazwę firmy w Google, widzi wizytówkę, wchodzi na Instagram, potem na stronę. Jeśli w każdym z tych miejsc firma wygląda inaczej, gdzieś po drodze pojawia się wątpliwość: „to na pewno ta sama firma?“. Wątpliwość trwa ułamek sekundy i wystarcza, żeby zamknąć kartę.
Dwa kolory i jedna czcionka załatwiają sprawę. Kolor główny (ten z logo), kolor akcentu (na przyciski i nagłówki) i jeden krój pisma na całą stronę. Nie trzeba niczego wymyślać: kolory bierzesz z pliku z logo, czcionkę wybierasz spośród tych, które kreator ma wbudowane. Wix, WordPress i Squarespace mają ustawienia globalne. Ustawiasz raz, w ustawieniach motywu, i każda nowa sekcja dziedziczy to samo.
Jak to sprawdzić u siebie: otwórz obok siebie logo, wizytówkę Google, ostatni post na Instagramie i pierwszy ekran strony. Jeśli na oko widać, że to jedna firma, jest dobrze. Jeśli na stronie są trzy różne kroje pisma i pięć kolorów, których nie ma nigdzie indziej, to pierwsza rzecz do poprawienia. Czas: pół godziny. Koszt: zero.
2. Zdjęcia, które wyglądają jak Twoja firma
Zdjęcie działa szybciej niż jakiekolwiek zdanie. Klient widzi Cię przy pracy, widzi Twój warsztat, gabinet albo salon, widzi efekt przed i po, i w tej jednej sekundzie ma więcej informacji niż z całej zakładki „O nas“.
Najlepiej działają zdjęcia własne. Nie potrzebujesz sesji ani fotografa: potrzebujesz telefonu, dziennego światła i kwadransa. Trzy kadry wystarczą na całą stronę: Ty przy pracy (z twarzą, bo do człowieka dzwoni się łatwiej niż do logo), Twoje miejsce pracy i jeden efekt, z którego jesteś dumna albo dumny. Te same zdjęcia wgrywasz do wizytówki Google, i klient znowu widzi tę samą firmę.
Zdjęcia stockowe mają sens tylko wtedy, gdy nie masz jeszcze czego pokazać, na przykład w pierwszym miesiącu działalności. Wtedy zasady są dwie. Po pierwsze, jedna seria od jednego autora, w jednym świetle, żeby strona nie wyglądała jak kolaż z pięciu katalogów. Po drugie, zero uśmiechniętych modeli w kaskach i uścisków dłoni nad biurkiem. Klient rozpoznaje je natychmiast i natychmiast przestaje wierzyć reszcie strony. Lepsze jest zdjęcie narzędzi, materiału albo wnętrza bez ludzi niż cudzy zespół udający Twój. A gdy tylko masz pierwszą realizację, wymieniasz stock na własne zdjęcie i strona od razu zaczyna wyglądać jak Twoja.
Jedna rzecz techniczna: zdjęcia z telefonu ważą po kilka megabajtów i potrafią spowolnić stronę na tyle, że klient w tramwaju nie doczeka, aż się wczyta. Przed wgraniem zmniejsz je do szerokości około 1600 pikseli (każdy kreator ma taką opcję przy wgrywaniu albo robi to sam). Ostrość zostaje, ciężar spada dziesięciokrotnie.
3. Układ, w którym najważniejsze widać pierwsze
Klient na pierwszym ekranie szuka trzech odpowiedzi: co robicie, czy dla mnie, jak się skontaktować. Jeśli musi przewinąć, żeby je znaleźć, część klientów nie przewija.
Zadbany układ to układ, w którym rzeczy mają wyraźną kolejność ważności. Jeden duży nagłówek, który mówi, co i dla kogo („Hydraulik w Krakowie. Naprawy i montaże w domach i mieszkaniach“). Pod nim jedno zdanie rozwinięcia. Jeden przycisk, jeden numer telefonu, klikalny z komórki. Reszta, czyli lista usług, zdjęcia, opinie, obszar działania, idzie niżej, sekcja po sekcji, każda z jednym nagłówkiem i jednym zadaniem. Jak dokładnie ułożyć te sekcje, rozpisaliśmy w stronie internetowej dla małej firmy: 6 sekcji, które wystarczą.
Prosty test: zmruż oczy i spójrz na stronę. Powinno zostać widać jedno, dwa miejsca, które przyciągają wzrok: nagłówek i przycisk. Jeśli wszystko jest tak samo duże, tak samo pogrubione i tak samo kolorowe, klient nie wie, od czego zacząć, więc nie zaczyna. Druga wersja testu: otwórz stronę na własnym telefonie i sprawdź, czy bez przewijania widać, co robisz, i jak zadzwonić.
Układ to też teksty. Nagłówek, który brzmi jak człowiek, a nie jak regulamin, jest częścią wyglądu strony. Cztery zasady i gotowy prompt znajdziesz w jak napisać teksty na stronę firmową.
Czy ładna strona pomaga w Google i w AI?
Pomaga, choć okrężną drogą. Google nie ocenia, czy strona jest ładna. Ocenia, czy szybko się wczytuje na telefonie, czy da się ją wygodnie obsłużyć i czy ludzie na niej zostają. Strona z trzema lekkimi zdjęciami i czytelnym układem wypada w tych pomiarach lepiej niż strona z wideo w tle i sliderem, a to już wpływa na to, jak wysoko się pojawia.
Z asystentami AI jest podobnie. ChatGPT czy Perplexity nie widzą kolorów, ale czytają nagłówki. Strona z jasną kolejnością ważności ma nagłówki, które mówią, co firma robi, dla kogo i gdzie. To dokładnie te fragmenty, które model cytuje, gdy ktoś pyta o fachowca w Twoim mieście. Więcej o tym w tekście jak sprawić, żeby AI polecało moją firmę.
Test na dziś: pięć minut z telefonem
- Otwórz swoją stronę na telefonie, w trybie incognito, tak jak klient.
- Policz kolory i czcionki na pierwszym ekranie. Więcej niż dwa kolory i jedna czcionka? Zapisz jako punkt do poprawy.
- Sprawdź, czy pierwsze zdjęcie pokazuje Ciebie, Twoje miejsce albo Twoją robotę. Jeśli pokazuje cudzy zespół, zapisz.
- Bez przewijania: czy widać, co robisz, dla kogo i jak zadzwonić? Jeśli trzeba przewinąć, zapisz.
- Kliknij numer telefonu. Jeśli nie wybiera połączenia, to najpilniejsza poprawka z całej listy.
Trzy punkty do poprawy albo mniej: zrobisz to sama lub sam w jeden wieczór. Więcej niż trzy: pewnie prościej będzie postawić stronę od nowa niż łatać starą.
Kiedy zrobić samemu, a kiedy zlecić
Jeśli prowadzisz jednoosobową firmę usługową i masz wieczór, kreator z szablonem one-page plus trzy zdjęcia z telefonu dają stronę, której nie trzeba się wstydzić. Przepis krok po kroku masz w 6 sekcjach, które wystarczą.
Zlecenie ma sens, gdy strona ma zrobić więcej niż „wyglądać w porządku“: gdy porównujesz się z większą konkurencją, gdy sprzedajesz usługę, przy której klient długo się zastanawia, albo gdy po prostu nie masz na to wieczoru i wolisz, żeby ktoś zrobił to raz a dobrze, z tekstami i zdjęciami. Tak pracujemy przy stronach dla małych firm: rozmowa, projekt do obejrzenia przed budową, wdrożenie i opieka po starcie.
FAQ
Co to znaczy, że strona internetowa jest ładna? Że klient po pierwszym ekranie wie, z kim ma do czynienia, i chce zostać. Składają się na to trzy rzeczy: te same kolory i czcionka, co na logo i wizytówce, zdjęcia pokazujące prawdziwą firmę, oraz układ, w którym nagłówek, przycisk i telefon widać jako pierwsze.
Czy ładna strona naprawdę przynosi klientów? Sama z siebie nie przynosi, ale przestaje ich odsyłać. Klient, który trafia na stronę z wizytówki Google albo z polecenia, ocenia firmę w kilka sekund po wyglądzie. Zadbana strona sprawia, że dochodzi do telefonu, opinii i cennika. Zaniedbana kończy wizytę, zanim zdąży o Tobie cokolwiek przeczytać.
Zdjęcia własne czy stockowe? Własne, nawet z telefonu, wygrywają prawie zawsze: klient widzi Ciebie, Twoje miejsce i Twoją robotę. Stock ma sens tylko na start, gdy nie masz jeszcze realizacji. Wtedy jedna seria w jednym stylu, bez uśmiechniętych modeli, wymieniana na własne zdjęcia przy pierwszej okazji.
Ile kolorów i czcionek powinna mieć strona firmowa? Dwa kolory i jedna czcionka. Kolor główny z logo, kolor akcentu na przyciski i nagłówki, jeden krój pisma w różnych grubościach. Więcej kolorów i czcionek rozbija wrażenie jednej firmy i sprawia, że strona wygląda na składaną z kawałków.
Czy wygląd strony ma wpływ na pozycję w Google? Pośrednio tak. Google mierzy szybkość wczytywania na telefonie, wygodę obsługi i to, czy ludzie zostają na stronie. Lekkie zdjęcia, czytelny układ i klikalny telefon poprawiają te pomiary. Slidery, wideo w tle i ciężkie zdjęcia je psują.
Ile kosztuje ładna strona dla małej firmy? Zrobiona samodzielnie w kreatorze: od zera do kilkuset złotych rocznie za domenę i plan bez reklam, plus jeden lub dwa wieczory pracy. Zlecona studiu: wycena indywidualna po rozmowie, bo inny zakres ma wizytówka jednoosobowej firmy, a inny rozbudowany serwis. Zwykle trwa to od dwóch do sześciu tygodni.
Strona to tydzień 2 naszego planu. Cały plan, od wizytówki po system poleceń, w przewodniku po marketingu bez agencji i bezpłatnym ebooku.